Z miłości do jedzenia potrafię przejechać 50 km po niedzielny obiad na wynos. Pewna wyjątkowa kobieta, która stworzyła odjazdowe bistro weekendowe, z miłości do gotowania potrafi wyczarować cuda. No to jazda!

Pogoda pod psem, siąpi i zimno. Jedyna opcja niedzielno-spacerowa to “spacer samochodowy”. Wyobraźnię rozgrzewa jednak wizja kulinarnej podróży do Meksyku, akurat weekendowo zlokalizowanego w Czeczotkach na obrzeżach Puszczy Kampinoskiej. Pierwszy raz byłam tu późnym latem, kiedy to bistro poleciła mi serdeczna znajoma mieszkająca nieopodal. Opowiedziała mi historię powstania Little Madzia Lubi i już wtedy zakochałam się w tym miejscu.

Powstało w odpowiedzi na pandemiczne wywrócenie świata do góry nogami w połączeniu z pasją, która przedtem nie miała okazji tak rozkwitnąć. Jeśli miałabym jednym zdaniem określić to miejsce i jego kuchnię: rozwala system. Po prostu jest tak szczerze, od serca, ciepło i pysznie, że warto tu jechać choćby i 100 km! Tęsknię za letnią wersją bistro, gdzie można było zasiąść “wśród ogrodu” i pałaszować genialny smalec z pora, pastę paprykową i tarty w nieoczywistych odsłonach. Brownie pakowałam na wynos, bo nie sposób wszystkiego spróbować na raz. Uczta była zatem dwudniowa.

Wersja zimowa bistro Little Madzia Lubi jest jednak nie mniej urokliwa. Co weekend gospodyni tego miejsca zabiera swoich gości w inną podróż kulinarną. Bilety w cenach mocno niewygórowanych (około 15-25 zł/danie). Ostatnio były Włochy, wcześniej w egzotycznej trójcy z Indiami i Izraelem. Po drodze “buraczane dziady” (bez podtekstów politycznych), a nawet amerykańskie burgery i rękawica rzucona kultowym panierowanym udkom i skrzydełkom (tego też nie wiązałabym w żaden sposób z wyborami za oceanem). W każdym razie zwyciężył smak.

Hasło tego weekendu “Ale Meksyk!” pięknie, w dużym skrócie, podsumowuje cały ostatni rok. Nie nagrzeszycie już w przyszłym tygodniu pałaszowaniem diabelsko pysznego taco sin/con pollo, ale jestem pewna, że Little Madzia przygotuje kolejne, piekielnie udane menu. Jak co weekend. W końcu, szczególnie w tym roku, trzeba nam energii na długie zimowe spacery po ulicach. Cała nadzieja w miłości do… tego, co ważne.

Zostaw komentarz