To tu są najlepsze placki ziemniaczane na świecie, domowe naleśniki jak u mamy i chrupiący pstrąg z pieca z widokiem na jezioro Boczne. W zestawie gratis: odskocznia od całego świata w akompaniamencie szant przy ognisku i klimat prawdziwych, żeglarskich Mazur. Takich, których już nie ma właściwie nigdzie indziej.

Rydzewo, moją prywatną stolicę Mazur, odkryłam kilka lat temu dzięki przyjacielowi, który po regatach w Sztynorcie zabrał swoją wysmaganą wiatrem ekipę na najlepsze pierogi w okolicy. Zapowiedział, że mamy dzielnie wytrwać w oczekiwaniu na trasie ze Sztynortu, a obiecuje nam ucztę kulinarną w najlepszym wydaniu. Nie zawiódł naszych kubków smakowych.

Wylądowaliśmy wtedy w Złotym Spichlerzu na genialnych domowych „ruskich”. Następnym razem na kartaczach Pod Jodłami. Do Czarnego Łabędzia na wyborną rybę z pieca trafiłam już sama jakiś czas później, a następnie na boskie naleśniki do Jakubowej Chaty. Takie zagęszczenie świetnych knajpek na metr kwadratowy występuje tylko w Rydzewie.

Z książką i widokiem na jezioro

Rydzewo ma też kilka uroczych zakątków, gdzie można godzinami czytać książki zerkając na jachty kołyszące się przy przystani. Jednym z moich ulubionych jest Lester Club z uroczą mariną i apartamentami pod lasem, gdzie uciekałam z Warszawy, gdy ta najbardziej dała mi w kość. Zastrzegam jednak, że Lester ma największy urok rano i w nocy, kiedy nikogo już nie ma i zostaje się sam na sam z obłędnym widokiem na jezioro aż do wschodu słońca. Poza tymi momentami jest dużo towarzystwa, które przyjeżdża z wielkiego miasta, by tam też poczuć klimat wielkiego miasta. Ja wolę uciekać z Warszawy, żeby naładować akumulatory w innych okolicznościach przyrody.

Magia Tła dla Mew

Nie ma takiego wieczoru podczas moich wojaży do Rydzewa, którego nie spędziłabym w dawnym porcie Natangia. Historycznie to nazwa terenów Prus Dolnych, czyli ziem dawnego państwa krzyżackiego położonych na północ i wschód od Warmii, z pewnym wartym odwiedzin miastem położonym wprost na granicy obydwu (polecam sprawdzić :)). Dziś rydzewska Natangia zmieniła właściciela na właścicielkę, a nazwę na Tło dla Mew. To niezwykłe miejsce z płonącym wieczorami ogniskiem, dźwiękami szant na gitarze, zapachem wędzonych pstrągów z grilla rubasznego Pana Bolo, boskim smakiem domowej hyczki w piwie, chrupiącymi plackami ziemniaczanymi, żaglówkami kołyszącymi się w marinie, najpiękniejszymi zachodami słońca i ludźmi – autentycznymi, ciepłymi, dobrymi. Mój mazurski raj absolutny.

W Rydzewie można zatrzymać się przypływając pod żaglami i spać na łódce (dla żeglarzy opcja jedyna i nienegocjowalna), a dla nie-żeglarzy znajdzie się coś przyjemnego w okolicznych pensjonatach i gospodach. Przetestowałam trzy miejsca – noclegi w pokojach nad restauracją w Złotym Spichlerzu (w porządku, ale nie ma widoku na jezioro; domowe śniadania; dobre dla rodziny z dzieckiem), Mazurska Zagroda (bardzo przyjemne, acz jest swojsko, malutka łazienka, za to piękny ogród i lokalne śniadania) i trzecia opcja – apartamenty pod lasem Lester House (drewniany dom, miałam świetny pokój z dwoma balkonami z widokiem na las, ale nie ma tam śniadań).

Co robić w Rydzewie i okolicach?

1# Oczywiście jeść

Nie planujcie żadnej diety przed wyjazdem, szanse na jej utrzymanie są zerowe! Lista przebojów powyżej. Prawie wszędzie jest kuchnia po domowemu, lokalna, bazująca na regionalnych produktach. Miejscem najbardziej snobistycznym w Rydzewie jest Czarny Łabędź – zawsze pełna restauracja i naprawdę świetne ryby. Domowe jedzenie znajdziecie wszędzie indziej poza Mariną Lester Club. Tam są burgery i włoskie makarony. Jeśli ktoś po to przyjeżdża na Mazury, to cóż, można i tak.

2# Wpaść na koncert szantowy

Koncerty prawdziwych szant przy prawdziwym ognisku są tylko i wyłącznie w „Tle dla mew”. To miejsce jest zwyczajnie bezkonkurencyjne pod każdym względem. Dla poszukujących autentyzmu i żeglarskiej atmosfery.

3# Zrobić wyprawę rowerową do Kozina lub Giżycka

Rowery możecie wypożyczyć w Złotym Spichlerzu (mają kilka) albo w Lester Club (mają dużo) i ruszyć drogą w stronę Kozina na południe i przejechać mostem nad kanałem Kula (najkrótszy mazurski kanał – tylko 110 m, łączy jez. Jagodne z jez. Bocznym). To będzie wycieczka leniuchowa, więc jak ktoś się lubi zmęczyć, to polecam dalszą drogę na północ przez Bogaczewo i Wilkasy do Giżycka. Wówczas objedziecie całe jezioro Niegocin. Dobra opcja na wyprawę we dwoje. Z maluchami może być za duży ruch i zbyt wyczerpująca trasa.

4# Popłynąć do Wilkasów na żeglarską imprezę w Dezecie lub Rozbitku

To tam są większe koncerty połączone z tańcami przy dźwiękach szant. W sezonie kończą się długo po północy.

5# Czytać książki dzień cały

Moje ulubione miejsca to: Marina Lester Club o poranku i przed zachodem słońca oraz Mazurska Zagroda w ciągu dnia. Na wyprawę z książką idealne.

Nic tak nie ładuje akumulatorów jak ucieczka na Warmię i Mazury. Nigdzie nie ma lepszego powietrza i większego spokoju.

Kwintesencja: “Me Mazury”

Zostaw komentarz